Gyula Krúdy. Kronikarz Węgier, narzeczony Budapesztu, czarodziej literatury.

Gyula Krúdy to jedna z barwniejszych postaci węgierskiej literatury. Pisarz chwalony przez większość kolegów po piórze, co w tzw. środowisku jest raczej rzadkością. Pisarz z urodzenia. Pisarz, który kochał życie i zachwycał się urodą życia we wszystkich jego przejawach. Dlatego jest uniwersalny.

Był niezwykle pracowity. Napisał ponad sześćdziesiąt powieści, tysiące noweli, niezliczone felietony, artykuły, reportaże, recenzje, utwory dramatyczne, portrety, „barwne drobiazgi” prasowe. I to wszystko w ciągu zaledwie 55 lat. Pisanie było jego żywiołem. Pisał 16 stron dziennie, konsekwentnie, pomimo trybu życia, jaki prowadził. A w tym dominował alkohol, knajpy, wyścigi konne, pojedynki, burdele i miłosne skandale. Postawny (miał 192 cm wzrostu) i przystojny Krúdy działał na niektóre kobiety tak, że nocą włamywały się do pokoi hotelowych, w których sypiał.

Urodził się w 1878 roku w Nyiregyhaza, wówczas niewielkim mieście w północno-wschodniej części obecnych Węgier, jako nieślubne dziecko ojca adwokata i służącej. Bywał nazywany bękartem, ale on sam uważał siebie za dziecko miłości.

Zaczął publikować już w liceum. Ojciec niemal siłą zmusił go do zdania egzaminów w szkole średniej, podczas gdy syn w tym czasie pracował już w lokalnej gazecie. Wiedzę zdobywał w redakcjach i czerpał ją bardziej z plotek i anegdot, aniżeli z książek. Pierwszy tom nowel wydał nie mając jeszcze 20 lat. Ojciec stracił do niego cierpliwość i wydziedziczył go za to, że postanowił zostać pisarzem.

amiątkowa tablica na ulicy Krúdyego w Budapeszcie
Pamiątkowa tablica na ulicy Krúdyego w Budapeszcie

Koniec XIX wieku Gyula Krúdy powitał w Budapeszcie. Przeprowadził się tam w 1896 lub 1897 roku. W pierwszych latach mieszkał w wynajętych pokojach i hotelach. W tamtym czasie kilkumiesięczny czy nawet roczny pobyt w hotelu nie był niczym nadzwyczajnym. Oczywiście, nie dotyczyło to eleganckich apartamentów tylko maleńkich klitek, gdzie jedynym „luksusem” był zlew czy łyżka do butów. Jednakże pokój hotelowy miał wciąż przewagę nad „zwykłym”: buty gości hotelowych były czyszczone, ubrania prane i prasowane, a ogrzewanie i światło wliczone w cenę wynajmu. Ponadto artyści wszelkiej maści cenili sobie to, że gdy zataczając się nad ranem człapali do bramy hotelu, nie trzeba było dawać napiwków.

Krúdy był wówczas młodym, ekstrawaganckim człowiekiem, który pisał dla znanych gazet i zdobywał coraz większą pisarską sławę. Na ten okres przypadają lata jego największej chwały. Do wybuchu I Wojny Światowej odnosił duże sukcesy zawodowe i systematycznie podbijał Budapeszt.

Pomnik Krúdyego na ulicy Duna w Budapeszcie, w tle kultowa Matild Café & Cabaret
Pomnik Krúdyego na ulicy Duna w Budapeszcie, w tle kultowa Matild Café & Cabaret

W grudniu 1898 roku dwudziestoletni Krúdy ożenił się z sześć lata starszą od siebie córką rabina, Bellą Spiegler. Bella pisywała humorystyczne eseje i krótkie nowelki pod pseudonimem Satanella oraz Bella Bogdán. Po ślubie zarzuciła jednak działalność pisarską. Na świecie szybko pojawiły się dzieci (w 1900 roku Gyula-junior, w 1902 roku Ilona, w 1905 Veronika, która przeżyła zaledwie kilka miesięcy, i Mária w 1907 roku).

Matka i dzieci z powodu problemów z czynszem musieli się przeprowadzać kilkanaście razy. W tym czasie Krúdy nie mieszkał już ze swoją rodziną. Gdy małżeństwo zaczęło się poważnie psuć, wrócił do pokoi hotelowych i burdeli.

Formalnie z Satanellą rozwiódł się dopiero w 1919 roku, gdy z innego związku urodziła mu się córka Zsuzsa. Wydarzenie to poprzedził głośny skandal z udziałem Krúdyego. A wszystko zaczęło się w Grand Hotel Royal.

Grand Hotel Royal był największym i najbardziej eleganckim hotelem w Europie. Miał pięć pięter i trzysta pięćdziesiąt pokoi, sto z nich z własnymi łazienkami. Były tu pokoje do czytania, części wspólne, sale wystawowe, sale balowe, sklepy i kawiarnie. Zachcianki gości spełniało ponad dwustu pracowników hotelu.

W 1915 roku menadżerem Grand Hotel Royal został Gyula Várady. Jego piękna żona, Regina (mówiono na nią Rezsán) zaczęła romansować z mieszkającym w hotelu Krúdym. Jednak nie to było problemem. Prawdziwy skandal wybuchł wtedy, gdy intymną relację z Krúdym nawiązała również córka Reginy, Zsuzsi Róza.

Pisarz został zmuszony do opuszczenia hotelu w sierpniu 1918 roku. Przeniósł się wówczas na Wyspę Małgorzaty lecz nie zakończyło to romansu młodszą o 20 lat córką byłej kochanki. Ostatecznie Zsuzsi zamieszkała z Krúdym, a zgodnie z etykietą musieli się pobrać. Mieli jedną córkę, Zsuzsi juniorkę.

Popiersie Krúdyego na ulicy Wiewiórczej w Óbudzie (dzielnica Budapesztu)

Wyspa Małgorzaty do XVI wieku była centrum religijnym. Znajdowały się tu klasztory Franciszkanów i Dominikanów, opactwo Prémontré, kościoły, zakony, zgromadzenia. Obecnie Wyspa Małgorzaty jest zielonym, ukwieconym miejscem wypoczynku i rekreacji. Można tu biegać, spacerować, zażywać leczniczych kąpieli lub po prostu siedzieć na ławce i słuchać „Muzycznej Fontanny”.

Krúdy spędził prawie 13 lat na Wyspie Małgorzaty (w latach 1918-1930), mieszkając między innymi w willi Palatyna (Palatine villa), nazywanej też Małym Zamkiem. O Małym Zamku mówiono, że to dziadek wszystkich budynków na Wyspie. Willa została zbudowana w początkach 1800 roku na ruinach klasztoru Franciszkanów. Palatyn Józef, a potem jego wnuk arcyksiążę Józef spędzali tu w lecie sporo czasu.

Krúdy uważał willę Palatyna i jej „starożytne mury” za jeden z najpiękniejszych budynków dawnych Węgier. Córka Krúdyego, Zsuzsa, opowiadała Aleksandrowi Nawrockiemu, że miejsce to było malownicze, ale było tam niesamowicie zimno „a mimo to ojciec wstawał codziennie o 6.00 rano i zabierał się do pisania”.

W czasie wojny willa została zniszczona a potem ją całkowicie wyburzono. Wmurowana tablica pamiątkowa na ścianie klasztoru upamiętnia jej sławnych mieszkańców.

W ostatnich latach życia Gyula Krúdy cierpiał straszną biedę. Ponieważ nie był w stanie opłacić czynszu wypowiedzono mu umowę najmu na Wyspie Małgorzaty. Jednakże ze względu na ciężką sytuację przyznano mu małe mieszkanie w Óbudzie, przy ulicy Kościelnej (Templom 15). Rodzina mogła też zabrać ze sobą swoje stare, zniszczone meble. „Z naszych trzech pokoi dwa wychodziły na dziedziniec, a jeden na ulicę. Ten stał się pokojem ojca” wspominała Zsuzsa Krúdy. „W maleńkiej, ciemnej łazience stała odrapana, pogięta blaszana wanna; istna kara od Boga po leczniczych kąpielach na Wyspie”.

W mieszkaniu przy ulicy Kościelnej 15 spędził ostatnie trzy lata życia. Obecnie znajduje się w nim Muzeum Handlu i Turystyki (Magyar Kereskedelmi és Vendéglátóipari Múzeum) wraz ze stałą wystawą poświęconą pisarzowi.

Ulubionym miejscem Krúdyego w tamtej okolicy stała się tawerna Kéhli na ulicy Wiewiórczej (Mókus), skąd miał do domu dosłownie parę kroków.

Józef Kéhli, winiarz, otworzył swój lokal w 1899 roku. Restauracja zmieniła właścicieli, ale wciąż istnieje. Jeśli ktoś chce spróbować klasycznych węgierskich dań w bardzo smacznym wydaniu (i oczywiście nie liczy obsesyjnie kalorii) restauracja Kéhli Vendéglő jest świetnym miejscem.

Właściciele są bardzo dumni ze swojego niegdysiejszego stałego bywalca. Na stronie restauracji można przeczytać m.in „Poeta zapachów, smaków, kolorów i zakochanych pięknych kobiet, pan Gyula Krúdy wciąż kołysze i urzeka swoimi słowami w tych murach”.

Gyula Krúdy zmarł 12 maja 1933 roku. Został pochowany na cmentarzu Kerepesi w Budapeszcie. Kerepesi (Fiumei Road Graveyard) to jeden z najpiękniejszych cmentarzy w Europie, miejsce pochówków wybitnych Węgrów. Niemal 60 hektarowy park pełen jest mauzoleów, statui i pomników. Rzeźbę na grobie Krúdyego wykonał Miklós Borsos. „Odsłonięte w 1963 roku dzieło Borsosa to wklęsła kamea, ghostly rider przywołujący mglisty, fikcyjny świat pisarza. Jednocześnie jest to reprezentacja idei nieobecności i przejścia w nicość”.

Gyula Krúdy był pisarzem na wskroś węgierskim. Opowiadał o świecie, który odszedł raz na zawsze wraz z wybuchem I Wojny Światowej. Nie był pisarzem realistycznym a w jego twórczości polityka czy historia funkcjonowały w dalszym planie. Krúdy opisywał nastrój, utrwalał atmosferę i to, jacy byli ludzie, jak żyli, jakich dokonywali wyborów. Nazywany kronikarzem Budapesztu, chciał zachować obraz i klimat tego miasta. Zawsze podchodził bardzo blisko do opisywanego tematu i z tego powodu potrafił powiedzieć o wiele więcej i prawdziwiej niż pisarze naturalistyczni. Najsłynniejsze jego dzieła to „Sindbad”, „Laur dla Natalii”, „Czerwony dyliżans”.

Sándor Márai uważał go za najwybitniejszego węgierskiego pisarza epoki. W znakomitej powieści „Sindbad powraca do domu” Márai oddaje mu hołd, opisując wyobrażony, ostatni dzień życia swojego Mistrza.


Źródła: