
Każdego ogarnia rozczulenie na myśl o rodzinnym mieście, ale w moim przypadku to już prawdziwa mania. (…) Wszystko, co w życiu naprawdę dobre, otrzymałem w Kassie, lecz tam spotkało mnie też i wszystko, co bardzo złe. W późniejszych latach i innych miejscach nie przydarzyło mi się właściwie nic „wielkiego”. [Wspomnienie z Kassy, 1936]
Sándor Márai urodził się 11 kwietnia 1900 roku w mieście Kassa. Dzisiaj są to słowackie Koszyce, natomiast do 1919 roku Kassa było miastem w monarchii austro-węgierskiej.
Koszyce, po słowacku Košice, po węgiersku Kassa, po łacinie Cassovia. Łacińska nazwa była oficjalną do 1867 roku, czyli do powstania Austro-Węgier. Po zakończeniu I wojny światowej monarchia austro-węgierska rozpadła się, a na mocy traktatu w Trianon z 4 czerwca 1920 roku Węgry straciły dwie trzecie terytorium. Miasto Kassa zostało przechrzczone na Košice i stało się częścią nowo utworzonej Czechosłowacji.
Sándor Márai w Koszycach spędził dzieciństwo i chłopięce lata, a następnie bywał gościem w domu swoich rodziców. Od szóstego do dziesiątego roku życia uczył się u prywatnej nauczycielki.
Bohater „Wyznań patrycjusza” (którego utożsamia się z Máraim, choć sam autor podkreślał, że jest to powieść biograficzna, a jej bohaterowie w rzeczywistości nigdy nie żyli) podziwia, że mimo wieloletnich pedagogicznych doświadczeń pani Emma, nauczycielka, potrafiła pozostać dzieckiem i co rusz nagradzała swojego ucznia figami, daktylami, ptasim mleczkiem z biszkoptami lub konfiturami skropionymi czereśniową palinką.
Pod koniec pierwszego roku jesteśmy już wspólnikami i razem postanawiamy ukryć przed władzami zwierzchnimi, to jest rodzicami i inspektorem szkolnym, smutny fakt, że nie umiemy nic i cały rok przepędziliśmy głównie na zabawie… (…) Do końca roku z wielkim trudem udaje mi się jednak opanować sztukę pisania! Natomiast nad sekretem liczb łamiemy sobie głowę przez lata, pani Emma ma trudności szczególnie z dzieleniem. [Wyznania patrycjusza]

Sándor Márai uczęszczał następnie do gimnazjum norbertanów w Koszycach. Swoje pierwsze teksty prasowe opublikował, gdy miał zaledwie piętnaście lat. Aktywność pisarska w okresie szkolnym oznaczała kłopoty. Uczniowie gimnazjum norbertanów nie mogli publikować w prasie, która nie znajdowała się pod nadzorem kościoła. Márai kilkakrotnie zmieniał szkołę, uczył się również w gimnazjum z internatem w Budapeszcie.
Nazwisko rodowe Máraiego brzmiało Grosschmid. Grosschmidowie wywodzili się z zamożnego mieszczaństwa o saskim rodowodzie.
Gdy okazało się, że Sándor i jego brat Géza na poważnie zaczęli zajmować się „niepoważnymi” rzeczami, ojciec oświadczył, że nie życzy sobie, by nazwisko noszone przez ludzi statecznych, głównie prawników, było łączone z „artystami”. Innymi słowy, jeśli synowie chcą się wygłupiać, to nie pod jego nazwiskiem. Stąd pseudonimy Sándor Márai i Géza Radványi, przy czym obydwa nazwiska przyjęte przez braci jako pseudonimy były związane z ich rodziną. Nazwisko Radványi występowało w rodzinie ich babki, natomiast szlecheckiego przydomka Márai używał dziadek i jednocześnie chrzestny ojciec Sándora.

Najwcześniejsze wspomnienia Máraiego z dzieciństwa wiążą się z domem przy ulicy Głównej (ten budynek już nie istnieje). Natomiast w 1912 roku Grosschmidowie kupili dom przy ulicy Rzeźniczej 35 (po słowacku to ulica Mäsiarska, po węgiersku Mészáros utca) i mieszkali w nim do 1932 roku.
Obecnie na ulicy Mäsiarskiej 35 w dawnym domu Grosschmidów znajduje się wystawa poświęcona pisarzowi. To pięć pięknie urządzonych pokoi odzwierciedlających etapy życia pisarza i jego twórczości. Można tu obejrzeć pierwsze wydania książek, manuskrypty, fotografie, obrazy i rzeczy osobiste, na przykład globus z mieszkania w Budapeszcie, uszkodzony podczas bombardowania tego miasta w czasie II wojnie światowej.

Sándor Márai podniósł Koszyce do rangi mitu. To było „jego Miasto”. Tam czuł się swojsko, tam czuł się sobą. Jako „potomek patrycjuszy z Górnych Węgier” zawsze tęsknił za żywą i wspierającą atmosferą patrycjatu rodzinnego miasta. We wspomnieniach „ Ziemia! Ziemia!…” zapisał, że w Budapeszcie był jedynie karykaturą tego, czego wspomnienie przywiózł z Kassy i wiernie strzegł.
Ostatni raz Márai przyjechał do Koszyc w czasie II wojny, żeby uchronić trochę najpotrzebniejszych rzeczy (zastawę stołową, pościel), gdyby w wyniku bombardowania Budapesztu spaliło się jego mieszkanie. W Dzienniku z 1943 roku napisał tak:
Kassa nie porusza mnie już, nie niepokoi, nie słyszę głosu czarodziejskiego dzwonu zatopionego w głębinach dzieciństwa. Nie odczuwam żadnego podniecenia, gdy chodzę po tych ulicach; dzieciństwo minęło, nie tylko w rzeczywistości, także i we mnie.

Źródła:
- Sándor Márai „Wyznania patrycjusza”, przełożyła Teresa Worowska, Czytelnik, 2014
- Sándor Márai „Ziemia! Ziemia!…”, przełożyła Teresa Worowska, Czytelnik, 2014
- Sándor Márai „Wspomnienie z Kassy”, tłum. Teresa Worowska (z tomu Lomha kaland, Budapeszt 2005), Zeszyty Literackie, 2006 nr 4 (96)
- Sándor Márai „Stara miłość”, wybór, przekład, przypisy i wstęp Irena Makarewicz, Czytelnik, 2020
- Sándor Márai „Dziennik”, tom 1, 1943-1948, wybór, przekład, opracowanie, przypisy i posłowie Teresy Worowskiej, Czytelnik, 2020
- https://www.tygodnikpowszechny.pl/zycie-w-micie-19742
- https://maraisandor.eu/exhibition


